55 Kroków – Jak osiągnąć Sukces na Forex?

The Way To Trade

Na książkę: „The way to trade” trafiłam całkiem przypadkiem szukając zupełnie innych informacji w miejskiej bibliotece. Swoją drogą, zabawne jak wiele ciekawych rzeczy trafia do nas przez przypadek. Autor jest w Polsce w ogóle nieznany, (ale poprawcie mnie jeśli się mylę). John Piper – bo właśnie o tym traderze mowa – zaczynał swoją przygodę w latach 80-tych. Był obecny na Rynku podczas słynnego „czarnego poniedziałku” w 1987 roku. Od 1989 do dnia dzisiejszego redaguje biuletyn „The Technical Trader”. W UK, ale nie tylko, doczekał się wiernych czytelników i był źródłem informacji w latach, kiedy internet i strony online nie były tak popularne jak obecnie. Zarządzał pieniędzmi klientów Berkeley Futures Limited, obecnie prowadzi również projekty edukacyjne. Napisał kilka książek, a do mnie trafiła „The way to trade”. Jest w niej dużo psychologii tradingu, warta uwagi jest jego osobista droga do sukcesu, ale również sporo rad dotyczących jego sposobu tradowania. Mnie bardzo zaciekawiła część związana z psychologią. Zwłaszcza uproszczona lista jego 55 kroków do sukcesu. To właśnie ona stała się inspiracją do tego wpisu. Niezależnie od tego, czy gramy na Forex czy innym Rynku, wszyscy przechodzimy podobną lekcję. Dlatego zachęcam do poświęcenia kilku chwil i zapoznania się z nią. Niech ta lista pokazująca podróż jednego z graczy będzie inspiracją do skrócenia Waszej drogi do sukcesu.

1. Jesteśmy zaintrygowani rynkiem, zaczynają się poszukiwania.
Poszukiwania w latach, kiedy zaczynał autor a obecnie znacząco się różnią. Nie zmienia to jednak faktu, że odczuwamy ogromny „głód wiedzy” i szukamy. A czego? Niemal każdy początkujący zaczyna od analizy technicznej, chcemy jak najszybciej wiedzieć jak zagrywać, aby zdobyć upragnione miliony:). Rządzi nami chciwość – pierwszy etap w życiu każdego tradera.

2. Kupujemy książkę, może dwie, prenumerujemy biuletyn branżowy.
Autor wskazuje tu na papierowe biuletyny, teraz traderzy mają większe możliwości. Obecnie przeszukujemy internet w poszukiwaniu systemu i wiedzy jak zarabiać. Mamy swoje ulubione strony i blogi, zapisaliśmy się też do kilku newsletterów blogowych. Otworzyliśmy również konto u brokera.

3. Znajdujemy coś co lubimy, zaczynamy pierwsze przymiarki do grania. Poznajemy bliżej platformę, dzięki której będziemy składać zlecenia.

4. Bawimy się w zajmowanie pozycji i tradujemy od czasu do czasu. Głównie tracimy pieniądze, jednak są to niewielkie sumy, czasami udaje nam się zakończyć trade z zyskiem.

5. Zapominamy o stratach, ale mocno gratulujemy sobie każdy, nawet najmniejszy zarobek. Jesteśmy pewni, że jak tylko poznamy naszą technikę lepiej, to zyski będą tylko rosnąć.

6. Pierwsze problemy z brokerem? Z platformą? Zaczynamy bardziej zgłębiać temat. (John Piper w tym punkcie pisze o rysowaniu wykresów i poznawaniu wskaźników. Kiedy komputery nie były tak dostępne jak obecnie, każdy trader chcący posługiwać się AT rysował wykresy na papierze milimetrowym).

7. Ogarnia nas euforia. Jesteśmy pewni, że tak dopieściliśmy nasze podejście do grania, że nie może się nie udać. Jesteśmy na prostej drodze do olbrzymich zarobków, po prostu skazani na sukces na Forex:)

8. Zaczynamy spekulować aktywnie.

9. Nasze wyniki pokazują jasno: to nie jest tak proste jak wydawało nam się na początku. Zaczynamy zauważać nasze braki. Skupiamy się głównie na systemie, co chwilę zmieniając techniki. Próbujemy wszystkiego po trochu nie zatrzymując się przy żadnej metodzie na dłużej.

10. Kontynuujemy trading. Wyniki są raczej przeciętne, ale czasami udaje nam się ugrać kilka, kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt pipsów. To wystarcza, abyśmy dalej byli zafascynowani i zainteresowani graniem.

11. Ciągle oczekujemy wspaniałych wyników. Przekonujemy się, że musimy tylko więcej pracować, więcej analizować, dopracować to czy tamto…

12. Gramy coraz więcej. Rośnie suma pieniędzy jaką angażujemy w każdą pozycję. Rośnie też nasze przekonanie o słuszności podjętych decyzji odnośnie metody. Wszystko wydaje się być na swoim miejscu.

13. Czytamy książki o tradingu, podglądamy jak robią to inni, ale tak naprawdę to dopiero otarliśmy się o temat. Ciągle nie mamy pojęcia z czym tak naprawdę się mierzymy…

14. Nasza technika pozwala nam na pierwszy większy sukces ( w przypadku autora były to zyski osiągnięte podczas Krachu w 1987 roku), ale nasze braki w tradingu spowodowały, że profit nie był tak duży jak być mógł.

15. Zaczyna nas ogarniać mały strach przed Rynkiem, jednak pierwsza kluczowa lekcja ciągle przed nami. Przechodzimy do drugiego etapu – jesteśmy kierowani strachem.

16. Dopada nas „overtrading”, czyli zbyt duża ilość zawieranych transakcji. Może jesteśmy przekonani, że większa ilość wejść to większy zarobek? A może boimy się stracić okazję? Przyczyną takiego stanu jest nasza psychika, ale nie jesteśmy jeszcze tego świadomi.

17. Zgarniamy duży profit, a co za tym idzie zaczynamy być zbyt pewni siebie. „Wszystko układa się tak znakomicie” – myślimy.

18. Ponosimy duże straty. Problemy z psychiką zaczynają dawać o sobie znać. Część traderów nie znając zasad MM, czyli zasad zarządzania kapitałem (wielkość pozycji, operowanie ryzykiem), traci nawet wszystkie pieniądze. Nie tylko wypracowany wcześniej zarobek, ale również te wpłacone na konto brokerskie. To powoduje zniechęcenie, strach, a czasami nawet brak zainteresowania dalszą nauką i doskonaleniem warsztatu. To właśnie po takiej porażce duża część początkujących rezygnuje z grania na Forex, czy innym Rynku. Jeśli jednak porażka nas tylko wzmacnia to szukamy dalej.

19. Jesteśmy stałymi bywalcami na różnych forach, komentujemy, czytamy, dużo też czasu spędzamy na darmowych (może też płatnych) webinarach. Autor w tym miejscu pisze o kupnie komputera i używaniu większej ilości wskaźników (lata 80-te).

komputer

20. Rozglądamy się za nowymi metodami i innymi rynkami.

21. Coś poszło nie tak – tracimy dużą sumę pieniędzy. Pojęcie Money Management jest nam znane, ale czy stosujemy tak jak powinniśmy?

22. Dociera do nas prawda– to wcale nie jest takie łatwe jak myśleliśmy.

23. Nie potrafimy funkcjonować na Rynku, ogarnia nas frustracja, przygnębienie, kłębi się w nas dużo negatywnych emocji.

24. Staje się jasne – zdobyta do tej pory przez nas wiedza nie jest uporządkowana, nie jest wykorzystywana w pełni lub we właściwy sposób. Rozumiemy, że „przeładowanie” informacjami i łapanie wszystkiego po kolei wcale nam nie służy. (W latach 1987-88 sytuacja z dostępnością wyglądała zupełnie inaczej. Autor uznał, że informacji ze świata Giełdy jest stanowczo za mało, a te dostępne wcale nie są pomocne).

25. Staramy się zapisywać nasze transakcje, próbujemy usystematyzować naszą wiedzę i dotychczasowe doświadczenie z Rynkiem. Decydujemy się na wykup naszego pierwszego szkolenia. Czy będzie to nasze ostatnie? Czy będziemy postępować według wytycznych? Prawdopodobnie nie. Większość traderów przejdzie jeszcze niejeden kurs. (Autor książki w tym miejscu stawia sobie za cel wypełnić pustkę informacyjną, jaka ma miejsce pod koniec lat 80-tych. Tworzy biuletyn, aby – jak sam wyjaśnia w książce – pokazywać traderom „jak naprawdę jest”).

26. Poznajemy innych traderów, wymieniamy się swoimi spostrzeżeniami, współpracujemy nad wspólnymi projektami. (John Piper zaczyna współpracę z analitykami z USA, jednak nie jest z tego zadowolony. Szuka współpracy z traderami, z ludźmi, którzy utrzymują się z grania a nie z analizowania).

27. Kontynuujemy naszą grę, ale tym razem w sposób mniej chaotyczny.

28. Dzielimy się naszymi analizami i transakcjami na różnych stronach online. Być może zakładamy własny dziennik na jednym z dostępnych forum, może decydujemy się na własnego bloga. (Autor rozpoczyna rozprzestrzeniać swój biuletyn, który okazuje się natychmiastowym sukcesem).

29. Wiemy już, że trading wymaga wielu poszukiwań i godzin spędzonych na analizach. I nie myślimy już tylko o analizach wykresów. Zaczynamy również analizować nasze zachowanie. Uświadamiamy sobie, że pojęcie „psychologia inwestowania” jest istotne. Jednak nie do końca jeszcze zdajemy sobie sprawę z faktu, że jest to główny czynnik sukcesu. Dopóki nie uporamy się z psychiką, wszystkie zewnętrzne rzeczy (systemy, programy, roboty, brokerzy itp.) są niemal nieistotne.

30. Kolejna porażka. Znowu ogarnia nas strach przed graniem, nie mamy strategii, która zawierałaby w sobie jasne zasady.

31. Dociera do nas, że intuicyjne granie bez jasnej i konkretnej metodologii to najkrótsza droga do bankructwa i porażki. Potrzebujemy strategii, która jak instrukcja, punkt po punkcie pokazywałaby nam kierunek działania.

32. Zaczynają się poszukiwania odpowiadającej nam strategii. Kolejne szkolenie? Szukamy, zastanawiamy się…

33. Strategie, na które natknęliśmy się podczas poszukiwań wydają się nie współgrać z naszą osobowością, nie „czujemy ich”. Postanawiamy stworzyć własną.

34. Zaczynamy granie oparte na jasnych zasadach. Nie jest to łatwe, ale niektóre rzeczy zaczynają być dla nas oczywiste. Dostrzegamy powtarzające się schematy, wydaje nam się, że w końcu jesteśmy na dobrej drodze.

35. Olśnienie! Dociera do nas, że do tej pory nasze transakcje były zawierane ze złych powodów. Jednak wcześniej, bez jasnych i klarownych zasad nie mogliśmy tego dostrzec. Nasze ego, poczucie wartości i pewność siebie grają tu ważne role.

36. Zdajemy sobie sprawę z tego, że najważniejszym składnikiem sukcesu jest nasza mentalność

I TERAZ MOŻEMY ZACZĄĆ ROBIĆ POSTĘPY!

kroki - droga do sukcesu w tradingu


37.
Udoskonalamy naszą własną strategię (lub dogłębnie poznajemy metodę zaczerpniętą od kogoś innego) i zaczynamy zarabiać, głównie na jednym rynku.

38. Ciągle przepełnia nas strach, co pozostaje ogromnym problemem. Jakiś czas temu nauczyliśmy się o konieczności cięcia strat (pierwszy sekret tradingu), jednak ogarniający nas strach nie pozwala na osiągnięcie drugiego sekretu (pozwól zyskom rosnąć).

39. Nie przestajemy tradować, idzie nam coraz lepiej, zaczynamy zdobywać więcej pewności siebie, zaufania do swojej strategii i swoich decyzji, strach powoli nas opuszcza.

40. Gdy już myślimy, że idzie nam coraz lepiej dosięga nas kolejna strata, kolejna lekcja pokory od rynku.

41. Czujemy się okropnie, myślimy o porzuceniu tego. Może sukces na Forex nie jest dla nas? Może powinniśmy byli odstawić to już kilka lat temu, przecież już na samym początku szło nam beznadziejnie…

42. Tradujemy. Tym razem zdeterminowani, aby pokonać dumę, pychę i zbyt dużą pewność siebie. Uczymy się technik radzenia sobie ze stresem, zaczynamy medytować, robimy ćwiczenia z oddechem. Uświadamiamy sobie jak ważna jest pokora i pozostanie otwartym na to „co pokazuje nam rynek”.

43. Spotykamy innego tradera, który zostaje naszym mentorem. Pokazuje nam nowe (dla nas) techniki, które od razu do nas trafiają, mamy wrażenie, że są „szyte na miarę”. A wszystko to dzięki temu, że w końcu mamy odpowiednie nastawienie do przygody z Forex.

44. Budujemy nasz sukces. Nasz warsztat został ulepszony, zyski podniesione, nasze nastawienie psychiczne poprawione. Strach jest coraz mniejszy.

45. Decydujemy się na trenera rozwoju osobistego. Wcześniej byliśmy już na niejednym spotkaniu stacjonarnym lub online, poruszano tam kwestie samorozwoju. Jednak teraz przyznajemy sami przed sobą, że tak naprawdę to nie kładliśmy na ten aspekt odpowiedniego nacisku. Teraz nadszedł czas, aby to zmienić ( autor, John Piper spotkał się z Adrienne Toghraie w Szwajcarii).

46. Dzięki temu, że pozwalamy naszym zyskom rosnąć, osiągamy duży profit. Każdy chcący odnosić sukcesy trader musi dążyć do tej umiejętności. Czy uda nam się to powtarzać?

47. Nie kieruje już nami strach. Przechodzimy do trzeciego etapu – jesteśmy nastawieni na ryzyko. Rozumiemy, że Gra na Forex (lub innym Rynku) jest biznesem ryzykownym, nie wszystkie nasze transakcje są i będą zyskowne, ale wiemy już jak zarządzać kapitałem. Wszystkie aspekty zarabiania mamy pod kontrolą.

48. Jest dla nas jasne, że psychika to najważniejszy czynnik w tradingu. Widzimy jak ważne jest bycie zrelaksowanym. Bez tego nawet nie próbujemy podejmować działań na Rynku. Nasze transakcje są przemyślane, zgodne z zasadami naszej strategii. Obniżamy również wielkość pozycji.

49. Spędzamy coraz więcej czasu na szkoleniach z rozwoju osobistego ( John Piper spędził kilka dni w USA na grupowej sesji z coachem).

50. Zaczynamy regularnie zarabiać.

51. Systematyczne zyski powodują, że znowu dopada nas zbyt duża pewność siebie! Tym razem jednak uświadamiamy to sobie i szybko się tego pozbywamy. Najważniejszą lekcję: „pokora na Rynku” mamy opanowaną.

52. Zaczynamy tradować niemal „podświadomie”. Zostajemy ekspertami, którzy wiedzą dokładnie na czym polega ich profesja.

53. Zdajemy sobie sprawę, że przed nami jeszcze dużo wyzwań, ale jesteśmy przekonani, że poradzimy sobie z nimi.

54. Pieniądze przestają być problemem, naprawdę zaczynamy żyć w dostatku.

55. Przekonujemy się, że nasze życie poprawiło się w wielu aspektach. Osiągamy sukcesy nie tylko na rynku Forex (lub innym, na którym handlujemy), ale również w innych dziedzinach naszego życia codziennego. Możemy sobie pogratulować, nasz cel został osiągnięty:).

radość

Oczywiście nie każdy trader musi przejść przez wszystkie etapy, aby zostać rasowym graczem. Życzę każdemu, aby tych etapów było ich jak najmniej. Jednak wpis ten bardzo dobrze pokazuje jak kręta i pełna pułapek jest droga do osiągania naprawdę dobrych rezultatów. W najmniej spodziewanych momentach dopada nas strach, frustracja i cała gama innych, niechcianych emocji. A jest to tylko wierzchołek przysłowiowej góry lodowej, z jaką musi się zmagać każdy, kto chce być profesjonalistą w swojej dziedzinie.

A jak daleko Ty jesteś? I czy jesteś wystarczająco zdeterminowany, aby osiągnąć sukces na Forex?

4 komentarze

    • 43 krok to ogromny sukces. Strach jest coraz mniejszy, masz już dobre podejście do samej idei zarabiania na Rynku, wiesz już, że psychika jest najważniejsza, no i spotkałeś mentora. Gratuluję. Dobry mentor korzystając ze swojej wiedzy i doświadczenia będzie wiedział jak wspierać Cię na Twojej drodze. Powodzenia Sylwestrze:)

    • Straty to część tej profesji. Ważne, aby wyciągnąć z takiej lekcji wnioski i jak najszybciej wdrożyć je w życie. Jeśli jednak strata była duża i bolesna, dopadają nas myśli z kroku 41 to najlepiej odpocząć od Rynku. Zrobić dzień lub dwa przerwy (lub dłużej, jeśli jest taka potrzeba), może gdzieś wyjechać, spędzić czas z bliskimi, albo zrobić coś co przynosi nam radość. Regenerujemy siły aby z nowym, pozytywnym nastawieniem wrócić do grania.
      Sukces jest bliżej niż myślisz, trzymam kciuki Andrzeju:).

Dołącz do dyskusji